Przy mojej niepełnej klatce i takiej konfiguracji obiektywu z konwerterem ogniskowa wydłużyła mi się już do ok 1500mm. To naprawdę dużo.
Kiedy usiądę do statywu, przymierzę się do księżyca. Pierwsze jego ujęcia wyszły fatalnie, ale... praktycznie wypełnia mi już niemal całą matrycę o.O
Tymczasem zauważyłem różnicę w rozmyciu tła. Kółeczka nie są już tak dobitnie wielkie, dzięki czemu tło już tak nie gryzie, jak w sytuacji, kiedy nie miałem konwertera. Oczywiście... jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza, gdy robi się zdjęcia z kolana, z ręki, czy jakoś tak na chybcika, co owocuje częstym (i jakże bolesnym) rozminięciem się ostrości z głównymi obiektami. Ale. Ale praktyka czyni mistrza, albo kalekę. na razie bliżej mi do tego drugiego, ale nie odpuszczam :)